32 220 35 21 biuro@omegasoft.pl

Wielu uważa, że antywirusy nie są potrzebne. Używanie legalnych programów, odwiedzanie bezpiecznych stron internetowych wystarczająco chroni komputer. Poza tym ten komputer ma wbudowane w systemie operacyjnym odpowiednie zabezpieczenia. Wokół tego narosło wiele mitów. Jednym z argumentów przeciwników stosowania antywirusów jest to, że nie są one potrzebne, gdy odwiedzamy tylko i wyłącznie zaufane strony. W rzeczywistości „bezpiecznych stron”. Gdy mamy do czynienia z atakami cross-site – osadzanie w treści strony internetowej fragmentu kodu infekującego), wirus można otrzymać w tle. Gdy przeglądamy pozornie bezpieczną stronę, tak naprawdę nie jesteśmy bezpieczni. Przykładem odmiennym mogą być strony pornograficzne, które są uznawane za groźne źródło wirusów. Tymczasem są to jedne z bezpieczniejszych. Są one nawet przed stronami o tematyce religijnej — oczywiście pod względem bezpieczeństwa.

Własne, zgubne możliwości

Z argumentem, z którym często się spotykamy, jest to, że oprogramowania antywirusowego nie potrzebujemy, gdyż samodzielnie możemy wyczuć moment ataku wirusa i szybko go usunąć. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że to system został zainfekowany. Mamy do czynienia z ogromną ilością infekcji — dziennie może to być około 200 tysięcy nowych wirusów. Wykonują one takie zadania, że nie są one możliwe do zidentyfikowania, a traktowane są wówczas jak zwykłe szkodniki. Nawet zwykła ikonka w przeglądarce, która tylko wyświetla drobny komunikat, w tle może gromadzić hasła i loginy. Często komputery są wykorzystywane w sieciach _ botnet _.

Zarażony komputer bez antywirusów nie zaalarmuje użytkownika, a w tle pewna część mocy obliczeniowej będzie wykorzystana przez cyberprzestępców. Przykładem może być Zeus, który bez wiedzy właścicieli urządzeń zaraził ponad 4,5 mln komputerów w skali światowej. Rosnąca liczba zagrożeń i szkodliwych programów ma ogromne tempo. Cyberprzestępcy są w posiadaniu potężnego arsenału, mają narzędzia oraz metody na skuteczne atakowanie. Dodatkowo ich główną motywacją jest tutaj zarabianie pieniędzy. Producenci systemów operacyjnych dokładają wszelkich starań, aby zwiększać ochronę, ale de facto to człowiek/użytkownik będzie najsłabszym ogniwem w tym całym łańcuchu związanym z bezpieczeństwem. Tym samym bez specjalnej ochrony, takie zabezpieczenia nie będą wystarczające. Przykładem jest to, że w Polsce produkty podmiotu Kaspersky zablokowały od kwietnia 2015 do marca 2016 próby ataków w ponad 11 tysięcy urządzeniach. Na całym świecie było to ponad 2 miliony. Bez skutecznych antywirusów ogromna ilość użytkowników prawdopodobnie utraciłaby swoje oraz pieniądze.

Co daje antywirus?

Antywirus to jak ubezpieczenie samochodu — ubezpieczenie AutoCasco. Być może nasuwa się myśl, po co wydawać ponad miarę, skoro jeżdżę bezpiecznie, mieszkam w bezpiecznym miejscu, mam garaż. Być może jest to prawda, ale nigdy nie mamy gwarancji na to, że w pewnym momencie coś się nie zdarzy. W przypadku komputerów zagrożeń mamy więcej. Tutaj jednak więcej nie oznacza lepiej. Zawsze powinno używać się tylko jeden program antywirusowy. Wiele programów będzie się nawzajem wykluczać i może to powodować pewne niewłaściwe działania. Do nich można zaliczyć:

  • spowolnienie pracy systemu operacyjnego,
  • ma to wpływ na funkcjonowanie różnych aplikacji.

Twierdzenie, że smartfon nie potrzebuje antywirusa jest błędem. Infekcje nie dotykają tylko komputerów. Liczba infekcji kierowanych na system Android — a tym samym też na smartfony wynosi od kilku do kilkudziesięciu tysięcy każdego dnia. Antywirusy dla przenośnych urządzeń zawierają też dodatkowe bardzo pomocne aplikacje. Przykład to funkcja blokowania spamów, usługa kopii zapasowej umieszczonej w chmurze czy też lokalizacja zgubionego telefonu. Antywirus bezsprzecznie jest oprogramowaniem, które zarówno w komputerach, jak i smartfonach jest czymś niezbędnym. Przynajmniej podstawowa wersja takiego oprogramowania powinna tam się znaleźć.